Gem, set, mecz Stachowski

To, co działo się wczoraj na londyńskich kortach, przeszło moje najśmielsze wyobrażenia! W poniedziałek porażka Rafaela Nadala w pierwszej rundzie odjęła mi jakieś 30 od mocy… Spodziewałam się, że może nie być sukcesu, ale odpadnięcie ze 135. w rankingu Stevem Darcisem, zaskoczyło mnie nie lada. Przecież ubiegłoroczna historia z Rosolem miała być jednorazową wpadką… Trudno, pomyślałam, jest wojna, ofiary muszą być. Jednak moje zainteresowanie turniejem jakby zmalało… Wczorajszy dzień sprawił jednak, że wróciło ono ze zdwojoną siłą. Krecze, walkowery i sensacje – oto tematy przewodnie środy na kortach All England Clubu.

Pogromca Nadala z powodu urazu w ogóle nie wyszedł na kort. Podobnie zresztą jak: Wiktoria Azarenka, Jarosława Szwiedowa i Marin Čilić. Kontuzje w trakcie meczów dopadły z kolei: Radka Štěpánka, Jo-Wilfrieda Tsongę i Johna Isnera. Poległy faworyzowane: Marija Szarapowa, Karolina Woźniacka i Jelena Janković. Ale to wszystko nic, w porównaniu z wydarzeniem z końca wczorajszego dnia. Roger Federer, siedmiokrotny mistrz Wimbledonu, poległ z notowanym na 116. miejscu Ukraińcem Serhijem Stachowskim! Szwajcar pierwszy raz od 2002 roku pożegnał się z turniejem jeszcze przed ćwierćfinałem. Wydarzenie bez precedensu, jakby na nie nie patrzeć. I niezwykle mnie ono ucieszyło! Nie dlatego, że odpadł Roger Federer, ale dlatego, że wreszcie nastąpiła jakaś zmiana, wreszcie coś się dzieje! Być może doczekam się w końcu turnieju, w którym nie wygra żaden Pan z Wielkiej Czwórki!

Liczę na roztańczonego niemieckiego Jamajczyka Dustina Browna, starego wygę po przejściach Tommy’ego Haasa, lubiącego rozwalać rakiety Miszę Jużnego i uwielbiającego pić wódkę z mlekiem, zafascynowanego szwedzkimi prostytutkami, Erniego Gulbisa. Trzymam też kciuki za Polaków – Janowicza i Kubota (Przysiężny niestety przed chwilą odpadł z turnieju). Może obydwaj spotkają się w ćwierćfinale?

Czy wyżej wymienieni dadzą radę wypełnić lukę po wielkich już nieobecnych (może będzie ich po dzisiejszym dniu więcej?) i zapewnią kibicom emocjonujące tenisowe widowisko? Następny tydzień da mi odpowiedź.

Reklamy