Kuningaskotka

Gdyby zapytać moich bliskich o to, kto był/jest moim ulubionym sportowcem, nie zastanawialiby się nad odpowiedzią zbyt długo. Od Mamy usłyszelibyście krótkie „Janne Ahonen”. Tata uraczyłby Was długą opowieścią o tym, jak jego córka traciła wszystkie nerwy kibicując „Aho”, doprowadzając przy tym do szału wszystkich kibicujących Małyszowi. Brat mógłby dodać, że wpadłam w szał, kiedy pobazgrał mi w przypływie złości plakat „Maski”, a młodsza Siostra przytoczyłaby zapewne historię o podstawówkowych poematach na temat „Ejdżeja”. Licealna przyjaciółka, Ula, opowiedziałaby Wam o naszej wojnie Schmittowo-Ahonenowej, a znajomi ze studiów, o szaleństwie, jakie wybuchło w akademiku, kiedy w 2005 roku, w dniu moich urodzin, Ahonen zdobył tytuł mistrza świata. Mąż natomiast, w swoim ironicznym stylu, powiedziałby Wam, że to na pewno ten, przez którego wredna Żona pisze mu czasami listę zakupów w języku, który przyprawia go o ból głowy… Wiele lat, wiele historii, jedno nazwisko: Ahonen.

Janne Ahonen 2

Kiedy w styczniu dowiedziałam się, że Fin po raz drugi chce wrócić do skakania, pomyślałam, że to jakaś dziennikarska kaczka. Ale teorię kaczki obalił natychmiast wywiad z Ahonenem w fińskiej telewizji. A mnie ogarnęła euforia! Nie stękałam jak inni, że to pomysł jest szalony, że nie warto po raz któryś próbować tego, co już raz się nie udało, że to rozmienianie sławy na drobne… Przypomniał mi się plakat, poematy, fińska wódka po wygranym po raz piąty Turnieju Czterech Skoczni, skoki bez absurdalnych rekompensat za wiatr, śnieg, promieniowanie słoneczne i bogowie wiedzą, co jeszcze i bardzo się ucieszyłam, że będę mogła znowu Fina oglądać na skoczniach świata. To, że mało kto wierzy w to, że uda mu się spełnić marzenie o indywidualnym medalu olimpijskim sprawia, że kibicuję mu jeszcze bardziej.

Niektórzy twierdzą, że chęć zdobycia indywidualnego medalu olimpijskiego wręcz go opętała… Nie wiem, czy opętała, ale jego brak w jakiś sposób Ahonenowi ciąży. Brał udział w pięciu takich imprezach (począwszy od Lillehammer w 1994 roku) i trzy razy indywidualnie był… czwarty, przegrywając brąz o dziesiętne części punktu… Jedni sportowcy stwierdzają, że tak widocznie miało być i godzą się z zaistniałą sytuacją, Janne Ahonen twierdzi, że jeżeli nie spróbuje jeszcze raz, będzie tego żałował do końca życia. Pierwsza próba powrotu (Janne ogłosił zakończenie kariery 26 marca 2008 roku, 8 marca 2009 roku obwieścił powrót) przyniosła drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni, (znowu) czwarte miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver oraz kontuzję, która wpłynęła na decyzję o ponownym zakończeniu kariery w marcu 2011 roku. Fin zdaje sobie sprawę, że i tym razem  może się rozczarować, ale jednocześnie wierzy w siebie i tym razem wszystko podporządkował przygotowaniom do sezonu. Zrezygnował z ukochanych wyścigów dragsterów i powierzył innym sprawy związane z prowadzeniem Ahonen Racing Team (założony przez Janne w 2011 roku zespół wyścigowy, w skład którego wchodzi niemal cała jego rodzina, z mamą, odpowiedzialną za catering, włącznie. Zainteresowanych odsyłam do strony www.artsports.fi; strona tylko w języku fińskim).

Janne-Ahonen-DRO

Na słowa dziennikarzy o tym, że jest za stary na skakanie (ma 36 lat) na światowym poziomie żartuje, że przy Noriakim Kasai jest przecież młodzieniaszkiem (Japończyk ma 41 lat). Bo wbrew obiegowym opiniom Janne poczucie humoru ma. Co prawda, zasłynął zdaniem: „Jesteśmy tu po to, aby skakać, a nie po to, żeby się uśmiechać”, a o jego „uśmiechu” powstała nawet piosenka (zamieszczam poniżej), ale jest osobą chętnie udzielającą się w rozrywkowych fińskich programach.

Mam nadzieję, że po tym sezonie Janne Ahonen do swej autobiografii „Kuningaskotka” („Królewski Orzeł”) będzie mógł dopisać kolejną porcję ciekawych doświadczeń. Najlepiej, obok licznych tytułów mistrza świata, tryumfów w Turnieju Czterech Skoczni, rekordowej ilości miejsc na podium Pucharu Świata, skakania po pijanemu, palenia papierosów w celu zagłuszenia głodu, przekraczania prędkości o 115 km/h i tłumaczenia dziecku, dlaczego tata nie je w domu obiadu, będzie wyglądała wzmianka o zdobyciu wymarzonego indywidualnego medalu olimpijskiego. Lataj więc, Królewski Orle, abym i ja za parę lat mogła dodać do tej historii kilka toastów po sukcesach. A może i jakiś plakat lub poemat się znowu pojawi, co Ty na to Siostrzyczko? 🙂

Janne Ahonen

P.S. Na koniec filmik, który fińscy skoczkowie nakręcili w ubiegłym roku… Żal patrzeć na to, co się stało z taką potęgą skoków narciarskich… Czy Janne Ahonen będzie lekiem na całe zło?

Reklamy