Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Soczi, ale baliście się zapytać (część II)

XXII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi przeszły do historii. Znicz zgasł 23 lutego. Podsumowań było już bez liku. Zasypana zostałam nimi dzień po zakończeniu imprezy. „Podziwiam” dziennikarzy, którzy w cztery godziny potrafią skrzętnie przeanalizować dwa tygodnie zmagań w 98 konkurencjach z 15 różnych dyscyplin… Zapewne dlatego ich artykuły są takie rzetelne, merytoryczne, pełne „poprawnych” nazwisk i wyników. Czasem nawet płeć zdarzało im się komuś zmienić i niemiecką biathlonistkę Evi Sachenbacher-Stehle czynili niemieckim biathlonistą Evim Sachenbacher-Stehle. Cóż, w końcu żyjemy w dobie „ideologii gender”.

Ja dałam sobie nieco więcej czasu, aby wszystko przemyśleć. Nie gonią mnie terminy, nie muszę pisać artykułu na kolanie czy na masce samochodu, czym chwalił się pewien redaktor. Może nie wyjdzie mi lepiej, ale płci, nazwisk i wyników na pewno nie pomylę.

Od 7 do 23 lutego byliśmy świadkami niezwykłego spektaklu w wykonaniu sportowców z całego świata. Walki z rywalami, z samym sobą, z kontuzjami, z chorobami, z warunkami atmosferycznymi… Byli niespodziewani zwycięzcy i pechowi przegrani, potęgi światowego sportu, żywe legendy walczyły bark w bark ze sportowcami z egzotycznych, zupełnie „niezimowych” krajów, którym idea Pierre’a de Coubertina pozwala spełniać swoje sportowe marzenia. Mieli różne cele do zrealizowania, ale walczyli równie mocno. Słynna skrzypaczka Vanessa Mae, reprezentująca w Soczi kraj ojca, Tajlandię, i występująca pod jego nazwiskiem – Vanakorn, ukończyła slalom gigant na ostatnim miejscu ze stratą 50 sekund do zdobywczyni złotego medalu, Słowenki Tiny Maze, ale radość obydwu na mecie była porównywalna. Meksykański książę o niemieckim rodowodzie i światowej klasy fotograf w jednym – Hubertus von Hohenlohe – slalomu wprawdzie nie ukończył, ale pochwalił się oryginalnym strojem, a z samego uczestnictwa w piątych dla niego igrzyskach cieszył się jak dziecko. Nepalski mnich Dachhiri Sherpa był wielce uradowany, gdyż biegu na 15 km stylem klasycznym nie ukończył jako ostatni. Sukcesy tych zawodników nie porywają tłumów, ale dla nich samych znaczą tyle, co dla wielkich gwiazd złoty medal… A może nawet więcej…

Gwiazdy tegorocznych igrzysk stworzyły całkiem sporą konstelację. Najjaśniej świeci w niej postać pochodzącego z Korei Południowej Rosjanina Wiktora Ana. Specjalizujący się w short tracku zawodnik zdobył w Soczi trzy medale złote i jeden brązowy. Mocno błyszczą także norweska biegaczka narciarska – Marit Bjoergen oraz biathlonistka z Białorusi – Daria Domraczewa. Obydwie trzykrotnie dekorowane były złotym krążkiem. Warto wspomnieć, że wszystkie medale Białorusinka zdobyła w konkurencjach indywidualnych (bieg pościgowy, bieg indywidualny i bieg masowy). Marit Bjoergen tryumfowała indywidualnie w biegu łączonym oraz biegu na 30 km stylem dowolnym. Trzeci złoty medal zdobyła wspólnie z Ingvild Flugstad Oestberg w drużynowym sprincie techniką klasyczną. Po tegorocznych sukcesach Marit została najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii zimowych igrzysk olimpijskich (medale: 6 złotych, 3 srebrne, 1 brązowy).
W gwiazdozbiorze, z dorobkiem dwóch złotych i trzech srebrnych medali, znalazła się również holenderska panczenistka Ireen Wust. Po jej bokach stanęli francuski biathlonista Martin Fourcade oraz kolega z panczenowej drużyny Sven Kramer. Obaj z dwoma złotymi i jednym srebrnym medalem na piersi. Bohater igrzysk w Soczi, zdobywca dwóch tytułów mistrzowskich, najbardziej utytułowany zawodnik zimowych zmagań olimpijskich (łącznie 13 medali olimpijskich, w tym 8 złotych), biathlonista Ole Einar Bjoerndalen, zdaje się lśnić w tym towarzystwie wyjątkowym blaskiem.

Polska wykroiła sobie całkiem spory kawałek owej potężnej konstelacji. Dwa złote medale Kamila Stocha w skokach narciarskich, złoty medal Justyny Kowalczyk w biegu na 10 km techniką klasyczną, złoto Zbigniewa Bródki w biegu na 1500 m łyżwiarzy szybkich oraz srebrny medal dryżyny panczenistek i brąz drużyny panczenistów sprawiły, że igrzyska olimpijskie w Soczi były najlepszymi w historii zimowymi igrzyskami w wykonaniu Polaków. Do tego roku polscy sportowcy uzbierali dwa złote, sześć srebrnych i sześć brązowych medali. Ogromnie gratuluję wszystkim sukcesów, bo w kraju, w którym sport ciągle opiera się na wybitnych jednostkach, w którym stworzenie porządnego systemu szkolenia młodzieży nadal pozostaje w sferze marzeń, gdzie, oprócz stadionów, brakuje treningowej infrastruktury, o finansowaniu nie wspominając, o rozwój sportowy na światowym poziomie jest naprawdę bardzo ciężko.

Były chwile wielkiej radości, ale były też chwile smutku i zadawania sobie pytania „dlaczego?”. Dlaczego polscy biathloniści biegają tak słabo, że plasują się na ostatnich miejscach? Dlaczego bobsleiści mają sprzęt sprzed ery dinozaurów? Dlaczego polscy snowboardziści wyglądają przy swoich rywalach jak dzieci we mgle? Po części odpowiedziałam na te wszystkie pytania w akapicie powyżej, ale przykro było na niektórych naszych reprezentantów patrzeć.

Zawodzili nie tylko reprezentanci Polski, po których i tak ciężko się było spodziewać sukcesów. Nieudane występy zaliczyły takie tuzy światowego sportu, jak Aksel Lund Svindal, Petter Northug czy Kaisa Mäkäräinen. Niektórych szansy na sukces pozbawiły nieszczęśliwe upadki, jak w przypadku sprinterskiej sztafety Niemiec w biegach narciarskich, niektórym nieszczęśliwe upadki innych dały medal, jak w przypadku szwedzkiego sprintera Emila Joenssona. Szwajcar Dario Cologna złamał nartę na kilkaset metrów przed metą biegu na 50 km, w ćwierćfinale męskiego skicrossu po ostatnim skoku wywróciło się trzech zawodników i linię mety przekroczyli na brzuchach nie mając pojęcia, któremu z nich udało się awansować dalej. Były też niestety liczne kontuzje. Często na tyle poważne, że po czterech latach intensywnych przygotowań szansa na sukces odpływała w siną dal… Emocji nie brakowało.

Piękne areny olimpijskie gościły niemal trzy tysiące barwnych postaci z całego świata. Hokeistów bez zębów, norweskich curlerów w kolorowych spodniach, skeletonistów w niesamowitych kaskach, wygimnastykowanych do granic możliwości snowboardzistów i specjalistow od narciarstwa dowolnego. Niektórzy pośmiali się z jednego olimpijskiego koła, które nie otworzyło się podczas ceremonii otwarcia, niektórzy ponarzekali na jakość śniegu, inni poopalali się pod palmami… Oczywiście były też i ciemniejsze strony… Przypadki dopingu (do tej pory ujawniono 6), reakcja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego na czarne opaski, jakie założyły norweskie biegaczki, aby uczcić pamięć brata koleżanki z reprezentacji czy sytuacja polityczna na Ukrainie, która miała wpływ na odbiór zawodów. Całość imprezy oceniam jednak bardzo pozytywnie. Lepiej niż tę sprzed czterech lat w Vancouver…

Jeszcze na koniec… Była jedna ciemna strona igrzysk, której przemilczeć nie mam zamiaru. Jakość transmisji jakimi uraczyła kibiców polska telewizja publiczna. Żenujący poziom komentarza, nieznajomość nazwisk sportowców z dyscypliny, którą się właśnie komentuje, brak przygotowania do transmisji, mylenie pojęć i faktów, chwalenie się wiedzą, której się nie ma, doprowadzający do szału kabaret w studio i goście nie z tej ziemi. To co wyprawiali komentatorzy biegów, panowie Babiarz i Jóżwik, wołało o pomstę do nieba. To co wyprawiali w studio pan Kurzajewski i pani Chylewska również. O panu Szczęsnym komentujacym narciarstwo alpejskie strach w ogóle wspominać. „Nisko na krawędziach” tłucze mi sie po głowie do dzisiaj…

Jutro początek zmagań paraolimpijskich. Trzymam kciuki i życzę wszystkim, aby spełniły się ich olimpijskie marzenia. Przy okazji pozdrawiam gorąco pana Andrzeja Szczęsnego, paraolimpijczyka z Sieniawy. Sąsiada zza miedzy…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s